Nowości
tynki akustyczne |hale |imiona znane

Uszedłszy kilkaset metrów


„Uszedłszy kilkaset metrów, skręciłem w prawo, w kierunku dobrze mi znanej willi inżyniera K. Droga biegła przez rozległe błonia, wzdłuż toru kolejowego. W pewnym miejscu przyczepił się do nas milicjant ludowy, uzbrojony w karabin, i rozpoczął rozmowę w tonie niby to przyjaznym, która jednak przybrała rychło charakter formalnego śledztwa. Jowialny i niefrasobliwy ton naszych odpowiedzi uspokoił widocznie milicjanta, gdyż w końcu opuścił nas i zawrócił w stronę miasta.
Willa inżyniera K. była już blisko. Obejrzeliśmy się poza siebie, by sprawdzić sytuację. Ostrożność ta okazała się bardzo na czasie, gdyż milicjant właśnie przystanął i patrzył w naszą stronę. W tym stanie rzeczy minęliśmy willę i zawróciliśmy dopiero wtedy, gdy podejrzliwy stróż nowego ładu znikł definitywnie z
naszego pola widzenia.
Obawiając się, że mimowolna, a zbyt gwałtowna reakcja ze strony inżyniera K. może zdradzić wobec osób trzecich moje incognito, wysłałem przodem podpułkownika Demla, aby dyskretnie uprzedził go o naszym nieoczekiwanym przybyciu. Sam pozostałem na zewnątrz w obrębie obejścia, rozmyślając, co będzie, jeśli inżynier jest nieobecny w domu i w ten sposób zawiedzie nas szansa, z którą wiązałem swoje nadzieje. Minęło parę minut, Wreszcie drzwi domu otwarły się inżynier K. śpieszył ku mnie, z daleka już zdradzając oznaki silnego wzruszenia. Poczciwy człowiek ściskał moje ręce w milczeniu, ze łzami w oczach.“(1)



ebooki |wiadomości finansowe |Gilotyna